Katarzyna Surówka (Adrian Zieliński-współpraca): W poniedziałek, tuż przed świtem, zebraliśmy się na placu kardynała Wyszyńskiego w Sławnie. Zaraz po skończeniu sprawdzenia obecności, z niewielkim opóźnieniem, ruszyliśmy w drogę. Po południu dojechaliśmy do Wrocławia, gdzie obejrzeliśmy Panoramę Racławicką. Jako jedno z nielicznych miejsc na świecie, podziwiać tam można relikt dziewiętnastowiecznej kultury masowej. Wielkie malowidło, dzięki zespoleniu szczególnych zabiegów malarskich i technicznych "przenosi" widza w inny czas i inną rzeczywistość. Panorama Racławicka to pierwsze i jedyne zachowane do dziś polskie dzieło tego rodzaju. Późnym wieczorem dotarliśmy do Jeleniej Góry. Znajdował się tu dom turystyczny, w którym mieliśmy mieszkać przez cała wycieczkę. Następnego ranka zmuszeni byliśmy do opuszczenia tegoż miejsca, ponieważ warunki jakie panowały w tym miejscu, nie zgadzały się z wcześniejszymi ustaleniami.
Drugiego dnia pojechaliśmy do Karpacza , by tam zacząć trasę , która miała na celu zdobycie przez nas Królowej Karkonoszy - Śnieżki. Wcześniej jeszcze zwiedziliśmy piękną i tajemniczą Świątynię Wang - ewangelicki kościół parafialny w Karpaczu, przeniesiony w 1842 z miejscowości Vang, leżącej nad jeziorem o tej samej nazwie w Norwegii. Następnie zaczęliśmy długą i męczącą wędrówkę szlakiem niebieskim na szczyt Śnieżki. Po drodze wszyscy podziwiali piękno Karkonoskiego Parku Narodowego. Widoki często wprawiały w osłupienie. Pierwszym miejscem na odpoczynek było schronisko Samotnia, wybudowane w stylu górskiej chatki nad Małym Stawem. Kolejno minęliśmy Strzechą Akademicką i wędrowaliśmy Polaną Złotówka. Zeszliśmy do Kotła Białego Jaru. Minęło trochę czasu zanim dotarliśmy do Równiny pod Śnieżką, był to jeden z niewielu odcinków drogi, który przeszliśmy bez większego wysiłku. Stamtąd prostą drogą na szczyt dotarliśmy do celu. Kolejny odpoczynek i schodzenie ze szczytu czerwonym szlakiem Kotłem Łomniczki. Dla jednych było to proste zejście, dla innych trudniejsze, a dla niektórych w tym miejscu wędrówka się zakończyła. Wróciliśmy zmęczeni i zadowoleni. Nasz przewodnik znalazł w miejscowości Borowice Ośrodek Skalnik, położony w Karkonoszach u podnóży Śnieżki i w nim już mieszkaliśmy do końca wycieczki.
Trzeciego dnia zaplanowane było zwiedzanie zamku położonego na górze Chojnik. Niestety, nie mogłam uczestniczyć osobiście w tej wyprawie, wydarzenia tego dnia znam z relacji innych. Grupa rozpoczęła wędrówkę bardzo trudnym szlakiem, był to tunel przechodzący pod skałą tzw. "przełęczą zbójnicką". Przejście nim wymagało niemałego wysiłku, ponieważ był wąski, niski, trzeba było się wspinać, dlatego tę drogę wybierały osoby chętne. Po dostaniu się do komina tunelu wszyscy chłopcy pomagali dziewczynom w dalszej wspinaczce. Następnie wymaszerowali na drogę, która prowadziła prosto do zamku. Droga była prosta i łatwa, lecz… długa.
Po pewnym czasie można było już podziwiać piękny zamek Chojnik - niesamowita warownia obronna . W XIII w książę Bolesław Rogatka wzniósł na szczycie góry Chojnik dwór myśliwski. Rozbudował go zamieniając w zamek jego syn Bolko I Surowy. Po wysłuchaniu legendy dotyczącej zamku można było wejść na wieżę, z której roztaczał się cudowny widok na całą okolicę w promieniu wielu kilometrów. W drodze powrotnej zobaczyliśmy jeszcze piękny wodospad Kamieńczyka - jest to najwyższy wodospad w polskich Sudetach. Za środkową kaskadą znajduje się grota sztucznie wykuta przez Walończyków, którzy wydobywali tam przed wiekami ametysty i pegmatyty.
Ostatnim miejscem jakie odwiedziła grupa była Szklarska Poręba - tam można było, jeśli ktoś potrzebował, kupić co nieco, potem była już tylko droga powrotna do ośrodka wypoczynkowego. Dzień później pojechaliśmy za czeską granicę, by odwiedzić Skalne Miasto w miejscowości Adršpach . Są to unikalne bloki skalne, które wymodelowała woda, mróz i wiatr. Skały przybierały często bardzo nietypowe kształty, pobudzając naszą wyobraźnię , niektóre miały swoje własne nazwy jak "Fotel babci", "Kochankowie" czy "Głowa cukru". Po drodze przechodziliśmy przez niesamowity kanion, zobaczyliśmy "Rynek Słoni". Jakiś czas potem grupa doszła nad jeziorko, które przepłynęła wielkimi łodziami. Mieliśmy bardzo sympatycznego przewodnika, który w zabawny sposób opisywał nam okolicę. Po przepłynięciu jeziora wróciliśmy do autokaru i pojechaliśmy do ośrodka.
Ostatni wieczór wycieczki spędziliśmy wspólnie na rozmowach i zabawach integracyjnych. Rano ruszyliśmy w drogę powrotną do Sławna. Po drodze zajechaliśmy jeszcze na jakiś czas do Jeleniej Góry, by przejść się piękną starówką. Zobaczyliśmy między innymi ratusz wybudowany w XVIII w. Budynek ten jest otoczony zespołem mieszczańskich kamieniczek w stylu barokowym i rokokowym z przełomu XVII i XVIII w. W pobliżu Rynku zobaczyliśmy tez najstarszą budowlę w mieście - parafialny kościół Św. Erazma i Pankracego. Jest to bazylika świątynna w stylu gotyckim z barokowym wystrojem. Potem wróciliśmy do autokaru i rozpoczęliśmy wielogodzinny powrót do domu. Późnym wieczorem dojechaliśmy do Sławna zmęczeni, ale zadowoleni. Dla mnie była to bardzo udana wycieczka, pomimo tego co mi się osobiście przytrafiło [kontuzja stawu skokowego-przyp. red.]. Wiele zobaczyłam, dowiedziałam się kilka ciekawych i nowych rzeczy, atmosfera wśród uczestników była bardzo sympatyczna. Na pewno jeszcze długo będę ten wyjazd wspominać.
Katarzyna Surówka, Adrian Zieliński - współpraca
|